poniedziałek, 20 stycznia 2014

Aplikacje i pikowanie. Będą powtórki!

Ostatni weekend w Szkole Patchworku minął na zajęciach zamówionych przez absolwentki naszych kursów. 
W sobotę odbyła się pierwsza część zajęć z aplikacji. Chętnych było znacznie więcej niż miejsc, dlatego roszerzyłyśmy nasze plany:
- powtórkę kursu "aplikacje, część 1" planujemy na 8 marca
- kurs "aplikacja odwrócona" będzie 15 marca, poprowadzi go Kasia Małyszko
- "aplikacja witrażowa", będzie 29 marca.

W niedzielę trenowałyśmy różne rodzaje pikowania. Tutaj, podobnie jak na sobotnich zajęciach, zabrakło nam miejsc. Powtórzymy ten kurs 9 marca.
Nasze uczennice niezmiennie zaskakują nas swoją kreatywnością, mają niesamowite pomysły i obie z Marzeną Krzewicką uczymy się od nich. Czasem nie uda się skończyć ambitnego projektu, ale i tak,
zarówno twórcom jak i nauczycielom, daje on dużo radości.
Zresztą zobaczcie sami!!!

































 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Zapora w Dębem, czyli jak szyłam kolejną mapę

To już moja druga mapa. W listopadzie uszyłam Warszawę. Opisałam wszystko tutaj.
Zaraz po Warszawie uszyłam mapę okolic zapory w Dębem.

Moi przyjaciele mają tam letni domek. Wiele lat temu, gdy zapraszali mnie pierwszy raz do siebie, przysłali mi taką map, żebym łatwo do nich trafiła.


Postanowiłam teraz wykorzystać tę mapę i uszyć okolice zapory w Dębem.
Podzieliłam mapę na 4 części, każdą o wielkości kartki formatu A4.



Każdą z części wydrukowałam na flizelinie rozpuszczalnej w zwykłej domowej drukarce atramentowej. Wcześniej flizelinę przyprasowałam do freezer paper.
Złożyłam wszystkie części wydrukowanej flizeliny.

A następnie położyłam je na "kanapce" przygotowanej z podkładu, ociepliny i granatowej bawełny.

Rozcięłam flizelinę wzdłuż linii Narwi i położyłam kawałek niebieskiego płótna tam, gdzie powinna płynąć Narew.

Następnie przyszyłam Narew...



 ... i przycięłam niebieski materiał wzdłuż brzegów rzeki.
 Wyszyłam ściegiem okrętkowym w kolorze żółtym główne drogi, a w kolorze białym te mniej ważne.
Lasy zostały wypikowane "lotem trzmiela" z "wolnej ręki" z opuszczonymi ząbkami z użyciem stopki do cerowania.

Tak z bliska wyglądał fragment mapy.

Uprałam delikatnie całą pracę i flizelina rozpuściła się.


Teraz niektóre fragmenty pomalowałam farbami olejnymi do tkanin w sztyfcie. Lasy pomalowałam na zielono, zabudowania na srebrno a tereny przemysłowe kolorem fioletowym.

Przycięłam, przyszyłam ramkę i tunel z tyłu.  Mapa ma wymiar 52 x 40 cm.

 I na trochę zniechęciłam się do szycia następnych map.
Już mi przeszło. Wykorzystałam doświadczenia zdobyte przy tej mapce i szyję teraz inną, niemalże trzy razy większą, ale o tym napiszę za kilka tygodni.