czwartek, 17 grudnia 2015

Patchworki przestrzenne - nasze nowe szkolenie już 9 stycznia 2016 r. prowadzi Danka Kruszewska

Dwa lata czekałyśmy na to, żeby Danka Kruszewska, nasza koleżanka od lat mieszkająca w Niemczech, znowu poprowadziła u nas kurs patchworku. Poprzedni był w styczniu 2014 r. i uczyłyśmy się na nim różnych sztuczek, które pozwalają uatrakcyjnić nasze art quilty.
Tym razem zajmiemy się również art quiltem, ale skupimy się na patchworkach przestrzennych. 

Zajmiemy się:
- ciekawymi sposobami zszywania tkanin,
- oryginalnym marszczeniem tkanin,
- wykorzystaniem flizeliny rozpuszczalnej i marszczącej,
- ciekawym zastosowaniem papieru rozpuszczalnego.

To parę zdjęć różnych patchworków 3D, które będziemy szyć na kursie.










Wiele z Was zna Dankę, bo to ona zorganizowała nam 4 lata temu wystawę polskiego patchworku w Berlinie.  Wiele z Was tylko słyszało o niej. Kilkadziesiąt kobiet latem szyło narzutę dla niej. Dopóki była z nami na Facebooku, wspierała nas wielokrotnie swoimi patchworkowymi radami. Skończyła dziesiątki kursów u najlepszych quilterek Europy. Ta kobieta, to po prostu kopalnia patchworkowej wiedzy.
Sama osobie pisze tak:
"Kiedyś zostałam informatykiem, teraz jestem quilterką. Przed 17 laty zaczęłam od tradycyjnej narzuty „Podroż dookoła świata” i od tej pory nie uszyłam ani jednego tradycyjnego patchworku, tylko większe i mniejsze prace według swoich projektów. Od 15 lat jestem członkiem Niemieckiej Gildy Patchworku, a od 5 członkiem FrancePatch". 


Data: 9 stycznia 2016 r.
Kurs trwa 6 godzin. 
Zaczynamy o 10.00, kończymy o 16.00. 
Gwarantujemy wszystkie materiały.
Koszt 200 zł.
Jeżeli chcesz się zapisać kliknij tutaj.

wtorek, 1 grudnia 2015

Przebojowe confetti

Ciekawa jestem, czy któraś z Was przeczyta trzy posty umieszczone w tym blogu jednego dnia? Zobaczymy. Ale ja nie mogę już dłużej wytrzymać, żeby nie podzielić się wrażeniami z wszystkich weekendowych kursów.
Było już o kolorze i kompozycji, o szyciu i cięciu, a teraz przyszła kolej na poniedziałkowe confetti.

Właściwie to trudno mi się zdecydować, którą techniką lubię szyć najbardziej. W poprzednim poście napisałam, że Stitch & Slash, ale zaraz za nim jest confetti.

W tym roku było już kilka takich kursów, ale zainteresowanie nimi nie słabnie. A ja mogę je prowadzić nawet co drugi dzień, bo to fascynujące doświadczenie oglądać malowanie szmatkami w wykonaniu uczestniczek kursów.

Tak się działo w poniedziałek:




Po paru godzinach usypywania i szycia powstały takie śliczne obrazy.
A mnie duma rozpiera tak, jakby to ja je uszyła.





Dziewczyny, dziękuję za wspólne malowanie, do zobaczenia na następnych kursach :)

Stitch & Slash czyli szyji tnij - jak było na naszym nowym szkoleniu

To moja ulubiona technika. Uszyłam kilka patchworków w ten sposób i mam zamiar tak szyć i szyć. Tu znajdziecie te, które lubię najbardziej:
próbka jak malowanie
a planety szaleją, szaleją
planety nieco spokojniejsze?
inspirująca Elizabeth Graf

To właściwie kilka różnych sposobów szycia, które charakteryzują się tym, że naprzemiennie szyjemy i wycinamy zbędne kawałki tkaniny. Niezliczona ilość kombinacji. Ogromne pole do popisu dla lubiących eksperymenty.
Nie było jeszcze takiego kursu, a niektóre panie czekały na niego kilka miesięcy.

Jak radziły sobie moje kursantki? Po prostu rewelacyjnie.
Opowiedziałam o kilku sposobach szycia i byłam przekonana, że każda z pań wybierze jeden sposób szycia i popracuje nad jedną próbką. Ale gdzie tam, one wszystkie chciały szyć wszystko!
Stanęło na tym, że spróbujemy trzech sposobów szycia.

Tak wyglądają prace uszyte pierwszym sposobem. Połączenie sypania kawałków tkanin z chenille.


To już prawie kołdra. A przynajmniej taka dla niemowlaka.

Zanim zdążyłam sfotografować te próbki, dziewczyny szyły już następne.





A tak wyglądają wszystkie próbki, które roboczo nazwałyśmy kamieniami.


Ale to nie koniec. Panie odetchnęły nieco i znowu zaatakowały maszyny. Tym razem podzieliły się na dwie grupy.
Jedne zszywały prostokąty


a drugie zajęły się łukami, które w finale należy drobno ponacinać.


Na to cięcie już było trochę za mało czasu, ale panie obiecały, że przyślą zdjęcia skończonych próbek. A ja je tu pokażę.

Już wiem, że szycie, cięcie, szycie, cięcie.... i znowu szycie jest zaraźliwe. Uczestniczki kursu są na to najlepszym dowodem :)
Dziewczyny, dziękuję za fajną wspólną zabawę.

Kolor i kompozycja w projektowaniu patchworków

"Kolor i kompozycja w projektowaniu patchworków" - nasze najnowsze szkolenie już za nami. Było dwa razy, 28 listopada i 13 grudnia.
Prowadziła je Ula Buczkowska, autorka bloga www.buktole.com, Z zawodu grafik projektant, z wykształcenia plastyk. Z zamiłowania m.in. quilterka.


Motto tych zajęć:
Podobnie jak słowo otrzymuje swój jednoznaczny sens dopiero w związku z innymi słowami, tak i poszczególne barwy uzyskują swój jednoznaczny wyraz i dokładny sens dopiero w związku z innymi barwami.
Johannes Itten, Sztuka Barwy.
Wydawnictwo d2d.pl, Kraków 2015, strona 8


Czego uczyłyśmy się? Najlepiej prezentuje to pierwszy slajd prezentacji ilustrującej szkolenie.


Prezentacja, to cenne źródło informacji na temat teorii koloru i kompozycji, które przydadzą się nam w naszej codziennej patchworkowej robocie. W dodatku przedstawione przez Ulę, której kolorowe art quilty zachwycają wszystkich.
Na końcu prezentacji było mnóstwo źródeł inspiracji. Teraz tylko szyć!

I zabrałyśmy się za kolorową robotę. Na początku każda z uczestniczek stworzyła własną kompozycję - taką martwą naturę, z tego, co znalazłyśmy wokół nas. Dzbanków, filiżanek, talerzyków, owoców, a nawet okularów. Sfotografowałyśmy te kompozycje i zaczęłyśmy tworzyć quilty.







Było trochę westchnień: art quilt to nie moja bajka..., ja jeszcze nigdy..., ja tylko klasyczne patchworki szyję... Ale w miarę pracy uczestniczki kursu coraz bardziej przekonywały się do tego, że ich obrazki są fajne!
Po kilku godzinach powstały takie świetne kolorowe obrazki. Niektóre z nich są skończone, tak jak te okulary  albo gruszka...


Inne wymagają jeszcze trochę pracy, ale już zapowiadają się znakomicie. Kolorowo i fajnie skomponowane.


Zabawa była fajna, a wiedzę, na pewno wykorzystamy w naszych nowych quiltach.

czwartek, 29 października 2015

Polki biorą udział w konkursie Blogger's Quilt Festival

Kilkanaście Polek bierze udział w jesiennej edycji konkursu dla blogujących quilterek Blogger's Quilt Festival organizowanym przez Amy Elis.

Wśród nich jest wiele absolwentek naszej szkoły, jej trenerek i naszych koleżanek. Razem 19 Polek zgłosiło 30 prac.
Właściwie to jest nas dużo więcej, bo do konkursu zgłosiłyśmy narzutę uszytą wspólnie przez 35 polskich quilterek dla naszej koleżanki Danki. Niżej piszę o niej czerwoną czcionką.



Wiosenna edycja tego konkursu była dla Polek wielkim sukcesem. Startowałyśmy w 13 kategoriach, a zdobyłyśmy główne nagrody w siedmiu!

O tym, kto dostanie nagrodę, decyduje publiczność odwiedzająca strony z quiltami pogrupowanymi w różne kategorie: MiniSmallLargeAppliquéArtHand QuiltedHome Machine QuiltedModernOriginal DesignROYGBIVScrappyViewer’s Choice.

Jeżeli chcecie zagłosować na nasze prace, to zapraszam Was do odwiedzenia tych stron. Na dole każdej z nich są małe obrazki naszych prac. Trzeba najechać myszką na wybraną pracę i kliknąć w nią.Szare serduszko zamienia się na czerwone i to znaczy, że głos został zaliczony. Każdy może codziennie oddać trzy głosy w każdej kategorii.
Głosowanie trwa od 29 października do 5 listopada.
Oczywiście o tym, kto zdobędzie nagrodę w każdej kategorii, decyduje liczba głosów.
Można głosować też w oddzielnej, ogólnej klasyfikacji Viewer’s Choice.

A to lista startujących skopiowana z grupy Patchwork po Polsku na Facebooku.

BQF jesień 2015

Utworzona przez użytkownika Joanna Ho w dniu 26 październik 2015 o 19:05
udział biorą

mini:
Jo: http://johosomedoings.blogspot.com/2015/10/to-wspaniae-stulecie-bloggers-quilt.html
Kamila: http://work-with-patches.blogspot.com/2015/10/heksagonowy-sza-hexy-time-bloggers.html
Wiesia: http://www.quiltandsmile.pl/2015/10/bloggers-quilt-festival-jesien-2015.html
Betyipiernaty: https://betyipiernaty.wordpress.com/2015/10/29/ja-tez-me-too/
Jola: http://jolcinepasje.blogspot.com/2015/10/bloggers-quilt-festival-jesien-2015.html

small:
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/2015/10/swedish-bloom-na-bloggers-quilt-festival.html
Gosia: http://quiltsmyway.blogspot.com/2015/10/deconstructed-windmill-quilt-bloggers.html
Anna P.: http://aploch.blogspot.com/2015/10/amy-bloggers-quilt-festival.html
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/bloggers-quilt-festival/

large:
Jo: http://johosomedoings.blogspot.com/2015/10/moja.html
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/2015/10/wybierz-mnie-wybierz-mnie.html

applique:
Anna S.: http://annaslawinska.blogspot.com/2015/10/morski-krajobraz-w-bloggers-quilt.html
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/powiesilam-kure-2/
Kasia: http://kasiainoino.blogspot.com/2015/10/wielki-kot-bloggers-quilt-festival.html
Jola: http://jolcinepasje.blogspot.com/2015/10/bloggers-quilt-festival-jesien-2015-raz.html

art:
Olga: https://lalabaj.wordpress.com/2015/10/23/bloggers-quilt-festiwal-art-quilt/
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/2015/10/nfd-bloggers-quilt-festival.html
To jest praca zbiorowa. Zgłosiła ją Monika, bo to ona na swoim blogu fantastycznie opisała tę narzutę i prace przy jej powstawaniu, ale uszyło ją wspólnie, dla naszej koleżanki Danki, 35 polskich quilterek.
Hannna: http://www.patchdesign.eu/?p=1

hand quilted:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/2015/10/najambitnieszy-patchwork-skonczony.html

home machine quilted:
Joanna: http://quiltarefasognare.blogspot.it/2015/10/quilt-festival-di-blogger-with-great.html
Beata: http://patchworkowy.blogspot.be/2015/10/bloggers-quilt-festival.html
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/2015/10/another-one.html
Agnieszka: http://zielonaszmatka.blogspot.com/2015/10/wazka.html
Liliana: http://zapomnianapracownia.blogspot.com/2015/10/bqf-fall-2015-2.html

modern:
Kamila: http://work-with-patches.blogspot.com/2015/10/wirujace-gesi-flying-geese-bloggers.html
Hanna: http://www.patchdesign.eu/?p=44
Anna S.: http://annaslawinska.blogspot.com/2015/10/planety-startuja-w-jesiennej-edycji.html

original design:
Liliana: http://zapomnianapracownia.blogspot.com/2015/10/bqf-fall-2015-1.html

ROYGBIV:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/2015/10/bloggers-quilt-festival.html
Kasia: http://kasiainoino.blogspot.com/2015/10/tecza-dobrych-zyczen.html

Dziewczyny, trzymamy kciuki! Powodzenia :)


wtorek, 27 października 2015

Nowoczesne kobiety szyją średniowieczne inicjały..... albo kuchenne krajobrazy...

.... i to z jakim zapałem!!!
A wszystko oczywiście pod okiem Bożeny Wojtaszek, która doświadczenia z art quiltem opisuje na swoim blogu.
Zaczęło się oczywiście od wykładu i prezentacji prac Bożeny.
To fragment mojej ulubionej. Więcej znajdziecie na blogu albo na Pintereście. Tylko uważajcie....wciąga i potrzeba kilku dni, żeby je wszystkie obejrzeć.



Każda z pań dostała pierwszą literę swojego imienia wydrukowaną na kartce. Zadanie polegało na tym, żeby nadać jej średniowieczny charakter, ale ze współczesną nutą.
Trudne! Trzeba było dobrze zastanowić się. W ruch poszły ołówki i projektowanie na papierze.



A dopiero potem dobór materiałów i szycie.


Po kilku godzinach pokazały się takie piękne inicjały:






Wymagają jeszcze ręcznego doszlifowania. Haftów, koralików. Czasem dłuższej pauzy na przemyślenia "co dalej", a potem znowu szycia.
Dziewczyny obiecały, ze przyślą mi zdjęcia skończonych prac. Na pewno pokażę je Wam.

W niedzielę chyba było trochę łatwiej. Kuchenne klimaty mamy na co dzień. Na szczęście tym razem kuchnia pokazała się nam z tej przyjemniejszej strony. Nie trzeba było obierać ziemniaków ani zmywać naczyń.
Bożena zaprosiła nas do kuchni wegetariańskiej, chociaż ja uważam, że salceson i kaszanka, mimo, że za nimi nie przepadam, są bardzo fotogeniczne.
Na naszym stole królowała dynia.



A z prac pokazanych przez Bożenę najbardziej chyba podobał nam się wigilijny karp...


 chociaż sałatka śledziowa też była niczego sobie...


A co uwarzyły dziewczyny w naszej quilterskiej kuchni?
Oczywiście zupę dyniową. Nawet dwa rodzaje.



ale była też oliwa z czarnych oliwek


i surówka z jabłek i marchewki, którą przygotowywała ukochana babcia.


W miarę trwania zajęć zapalałyśmy się do tego, co jeszcze możemy uszyć:
- smaki dzieciństwa?
- swoją ulubioną zupę roku?
- na wiosnę nowalijki?
- a w przyszłym roku może jakieś wigilijne klimaty kulinarne?

Wszystkie kuchenne obrazki  będą jeszcze dopieszczane, bo jabłuszkom brakuje gniazd nasiennych i pestek, oliwki będą miały więcej listków, a do zupy dyniowej wpadnie trochę zieleniny.

Podobały mi się te kuchenne wariacje, chociaż miałam jeden poważny problem. Sześć godzin walki z wilczym apetytem, bo nie mogłam spokojnie patrzeć na te obrazki. W końcu zjadłam część pomocy naukowych - jabłka, i na szczęście kurs się skończył, bo gdyby tak dalej poszło, to zaczęłabym chyba wcinać surową dynię, zagryzając ją równie surowymi burakami ;).